Ecospa, czyli jesienny kwas

poniedziałek, 6 listopada 2017

Jesień wrednie szybko zapukała do drzwi. Dla jednostek żeńskich, to okres kiedy zaczynamy ogarniać skórę po letnim przesileniu słonecznym. Póki nie ma mrozów, zawiei i zamieci trzeba korzystać z pogody i warto zainteresować się kwasami. Oczywiście dla osób całkowicie zielonych w temacie polecam kosmetyczkę bądź kosmetologa, bo raczej nikt nie chce chodzić ze spaloną twarzą. Tym bardziej, że jest to produkt którym można sobie zrobić krzywdę.
Jeśli macie jakiekolwiek pojęcie o kosmetyce, warto ogarnąć temat samemu w domu- na pewno wyjdzie dużo taniej niż w gabinecie.
Z pomocą przychodzi nam Ecospa. Jest to całkiem fajny sklep z półproduktami kosmetycznymi do własnego, domowego wyrobu.
Zainwestowałam w zestaw-serum z kwasem migdałowym 30% i powiem Wam, że jestem  bardzo zadowolona, mimo początkowego sceptycyzmu. Dlaczego?
Paczka doszła bardzo szybko, wszystko idealnie zapakowane tak, że nic nie zostało uszkodzone czy rozlane (zaszalałam i wzięłam jeszcze wodę różaną więc miało co się rozlać).
Dostałam zestaw do samodzielnej produkcji i co najważniejsze BARDZO ale to BARDZO prostą instrukcję. Idiotoodporną niczym instrukcje z Ikei. No nie da się tego spieprzyć.
Samo stworzenie serum (kwasu) i neutralizatora trwało może z 15 minut. I otrzymujemy 2 piękne, szklane buteleczki wypełnione po brzegi. Jedyny minus jest taki, że konieczne jest trzymanie ich w lodówce. Ale czego się nie robi dla skóry! Butelki oklejone i opisane, więc raczej ciężko pomylić z żywnością ;)
Obecnie jestem po 3 zabiegu, nie żałuję produktów przy nakładaniu ich na twarz a ubyło maksymalnie 1/3 więc spokojnie na te 10 zabiegów powinno wystarczyć.
Ogólnie jestem na tyle zachwycona, że zastanawiam się nad kolejnym zakupem- tym razem zestawem do samodzielnej produkcji pomadek do ust.
Szkoda tylko, że Ecospa nie dodaje próbek do przesyłek ale cóż, nie można mieć wszystkiego ;).

Koszt - ok 30 zł + przesyłka

Presto od TestMeToo

środa, 11 października 2017

Dzięki współpracy z serwisem TestMeToo miałam możliwość sprawdzić się w sprzątaniu ;)
Dostałam pudełko z 2 rodzajami chusteczek do sprzątania firmy Presto. Jak widać, były to Presto do mebli drewnianych oraz Presto do lodówek i mikrofalówek.
Normalnie jakby zgadli, że mam burdel w domu ;)
Ale nic to, wszak przy testowaniu się nie wybrzydza myślę. Podwinęłam kiecę i żwawo niczym sarenka po polanie pobiegłam do sprzątania. No dobra, z racji tego że sprzątanie do ulubionych zajęć nie należy wyglądało to raczej jak zwleczenie tyłka z fotela, z kubkiem kawy w ręce korzystając z tego że Dzieć śpi.
Kurzu specjalnie u mnie dużo nie ma, Dzieć wysprząta z reguły całą sobą wszystko. Co tu zetrzeć chusteczkami do mebli myślę. Znalazło się, nawet szybciej niż bym chciała.
Opanowałam drzwi do łazienki, które poniżej klamki mają jakąś dziwną strefę przyciągania brudu i słowo daję gołym okiem roztocza widać ;)
Biorę się do roboty i co?
Presto do mebli drewnianych całkiem przyjemnie pachnie, co stwierdziłam zaraz po otwarciu (pierwsza myśl- nawet jak nie posprząta to przecież pachnieć ładnie będzie!). Nauczona doświadczeniem z chusteczkami do dziecięcej du...znaczy się pupki wyciągam ostrożnie pierwszą chusteczkę, bo jest jakieś dziwne prawo, że jak pierwsza się potarga to cała paczka będzie się targać. O dziwo udało się bez problemu.Dość szybko pozbyłam się brudu, mało tego wystarczyły tylko dwie chusteczki co zdecydowanie jest atutem, kiedy ma się sporo powierzchni do sprzątania.
Poniżej efekty:
                                      Przed                                                                                       Po
Jak widać różnica jest, mimo że drzwi nie były jakoś specjalnie mocno upier...brudne znaczy.
W opakowaniu mamy 72 sztuki chusteczek, które czyszczą, myślę że z kurzem bez problemu też dadzą radę. Nie wyskoczyła mi żadna podejrzana alergia po ich zastosowaniu, a sama ściereczka dość przyjemna w dotyku. W znanej drogerii na R można je dostać za ok. 7 zł.
Chyba się zaopatrzę, bo jakoś nie przepadam za szorowaniem i płukaniem ścierek.

Pół kubka kawy później stwierdziłam, że skoro tak lekko i szybko poszło to może i mikrofalówkę ogarnę. Niech ma. Niech się cieszy.
Presto do mikrofalówek dla odmiany pachnie bardziej cytrusowo, trochę jak płyn do szyb. Sztuk w opakowaniu 36. Tu już niestety prawo targających się chusteczek się sprawdziło, bo są wykonane z innego materiału. Myślę Anka spoko, ogarniesz, tylko spokojnie, spokojnie i udało się. 3 już wyszła w całości 😄
Szorujemy. Schodziło trochę gorzej niż z drzwi ale zapewne przez to, że jednak różne rzeczy oprócz pary na mikrofalówce się osadzają.


Przed


Po
Zużyłam 4 chusteczki, źle nie było. Do szybkiego sprzątania są ok, ale wydaje mi się, że wersja do mebli jest bardziej dopracowana i raczej zagości u mnie. Wygodnicka jestem, a każda zaoszczędzona chwila jest na wagę złota.
Jednak najlepsze było to, że po zakończeniu kawa ciągle była ciepła! 
Nie dość, że ogarnięte to jeszcze człowiek mógł spokojnie wrócić do kofeinowego nałogu :)


Męski prysznic, czyli testowanie z LPM

poniedziałek, 2 października 2017

Dzisiaj nowa kampania z  Le Petit Marseillais.
Testowanie dzięki Klubowi Ambasadorek LPM.

Doręczono mi całkiem fajne pudełko. A w środku co? 2 żele pod prysznic. Jeden męski, którego dotyczy kampania oraz jeden damski na otarcie łez, że większa pojemność dla chłopa mego ;)
Męski żel, to 400 ml opakowanie o zapachu mięty i cytrusów. Ze swoich obserwacji powiem, że pachnie świetnie, niesamowicie energetycznie. Producent podkreśla, że jest to kosmetyk 3w1 czyli żel pod prysznic do ciała, twarzy i włosów. Osobiście nie przepadam za kosmetykami milion w jednym ale wiadomo, jak każda baba wolę pierdylion żeli, odżywek, masek i mydeł. Dla męskiej części towarzystwa fajne rozwiązanie - jedna butelka i sporo możliwości. Żel całkiem fajnie się pieni i jest przyzwoicie wydajny więc wydaje mi się, że taka pojemność na trochę wystarczy. LPM proponuje jeszcze 2 wersje zapachowe: brązowa o zapachu drzewa i niebieska o zapachu minerałów i drzewa cedrowego. Szkoda tylko, że nie dołożono próbek pozostałych wersji, zawsze lepiej jak można znajomym rozdać ;)
Opinia męskiego grona: dobrze myje, nieźle pachnie i jest wydajne - krótko zwięźle i na temat.
I na tym niestety muszę zakończyć, sama w końcu się męskim żelem myć nie będę - jeszcze by mi testosteron wyskoczył ;)

Magic SET for lips :)

wtorek, 12 września 2017

Pisząc językiem fanów Gry o Tron, Winter is coming. Oj i to bardzo coming. Za oknem zimno, mokro i ogólnie jakoś tak niewyjściowo ;) Człowieka ratuje tylko herbata z cytryną i myśli czy czasem miodu nie dowalić z tej radości.
Zaczyna się okres, kiedy nasza skóra będzie wołać o pomoc. I nie mam tu na myśli tylko spustoszenia po lecie jakie poczyniło słońce.
Nie wiem jak u Was, u mnie spadek temperatury na zewnątrz objawia się to masakryczną suchością ust. Taki mój osobisty serwis pogodowy.
Przerobiłam chyba tonę dostępnych na rynku specyfików, które w teorii i wg jaśnie czcigodnych producentów powinny pomóc. Od tych napakowanych chemią, pochodnymi ropy po super ekstra ekologiczne. I co? Jajco ;)
A tak na serio znalazłam zestaw, który sprawdzi się szczególnie u osób, które mają masakrę na ustach. I nie mówię tu o zwykłym wysuszeniu. Mówię o stanie, kiedy wystarczy dzień nie smarowania i kończy się mini rankami.
Mój SET to trzy kosmetyki, ogólnie dostępne i w dodatku nie za miliony monet, za to rzeczywiście działające.
Sylveco Eos Tisane
Sylveco- Odżywcza pomadka z peelingiem - coś świetnego, jeśli komuś nie chce się stać przed lustrem i masować ust szczoteczką do zębów. Smarujemy i obojętnie co mamy do roboty znajdziemy te 30 sekund na pocieranie warga o wargę powiedzmy raz czy dwa w tygodniu. Skład dość fajny, jedynie co to trzeba się powstrzymywać przed zjedzeniem, bo w składzie brązowy cukier trzcinowy. Koszt ok 10 zł. Polecam zamówić bezpośrednio na stronie Sylveco, gdzie dają wiele próbek i krówki 😍 do zamówienia. Często zdarzają się promocje typu przesyłka za darmo.
Eos- Balsam do ust wersja letnie owoce - długo przymierzałam się do zakupu przesławnego Eos'a zza oceanu. Szczerze to szkoda mi było wydać te 25 zł, na coś co może się u mnie nie sprawdzić. I jakże ja się myliłam! Boże jaki człowiek jest głupi i nie wierzy pozytywnym opiniom. Nie trzeba nakładać paluchem, wystarczy otworzyć. Zapach o dziwo nie jest sztuczny jak w większości owocowych pomadek. Fajnie się rozsmarowuje i pozostawia film, co przy tej pogodzie kompletnie mi nie przeszkadza. Ot fajny HAmerykański wynalazek, idealny do torebki. Cena ok. 25 zł chociaż można dostać taniej.
Tisane- Balsam do ust w słoiczku - stare, dobre, polskie Tisane. Moja Babcia używa do dziś, używam i ja. Co prawda tylko w domu, bo dostaję szału jeśli mam tłuste palce więc w torebce na niego miejsca brak. Ponoć jest też wersja w sztyfcie ale nie udało mi się jej jeszcze dorwać. Zapach boski, lekko słodki. Zostawia film jak Eos. Cena ok. 6 zł
Całe powyższe trio nie raz uratowało mi du...usta także polecam i Wam! :)

Jogurtowy zawrót głowy

wtorek, 5 września 2017

Tyle było i już nie ma nic ;)
Bardzo fajne testowanie pod kątem testera, można było wybrać z oferty dość szerokiej więc bez problemu każdy by coś wybrał. Problemem okazywała się jedynie dostępność jogurtów, bo o ile przed kampanią bez problemu można je było kupić, o tyle od jej rozpoczęcia po prostu graniczyło z cudem kupienie czegoś innego niż jogurt naturalny. No ale jak już się człowiek do programu dostał to trzeba się wywiązać. Przeżyłam maraton sklepowy ale dorwałam, a co!


Smakowałam jogurty:
1. Zott Primo Naturalny bez laktozy
2. Zott Primo z dodatkami
3. Zott Primo Jogurt pitny z miodem
Opis:
1. Naturalny bez laktozy- całkiem przyjemny jogurt, niczym się smakowo nie różnił od jogurtu naturalnego Zott, jest to wg producenta alternatywa nabiału dla tych co mają problem z tolerancją laktozy. Wykorzystany do mizerii, zjedzenia przez dziecko z owocami (dziecko przeżyło więc jogurt chyba jest ok ;) ) cena ok. 1,60 zł
2. Primo z dodatkami- tu żałuję jednego, że nie udało mi się dostać wersji owocowych. Nie ma się co czarować, dla ludzi którzy lubią słodycz wersja tropikalna którą kupiłam nie jest dobrym wyborem. W skład dodatku wchodziły płatki bodajże owsiane i suszone owoce jednak brakowało jakiegoś słodszego tupnięcia typu daktyl chociaż. ALE dla osób, które chcą być fit jest w porządku. Cena ok. 1,70 zł
3. Najlepsze na koniec- Jogurt pitny z miodem - dla mnie strzał w dziesiątkę. Nie jest mocno słodki, fajny na szybką przekąskę jak się ma burdel w domu i nie ma czasu na jedzenie. Na pewno zagości w mojej lodówce. Tylko informacja o konieczności wymieszania przed otwarciem mogłaby być bardziej widoczna bo inaczej kończy się brudnymi kafelkami w kuchni. Mogłaby jeszcze być dodana informacja skąd pochodzi miód. Cena: ok. 2,00 zł

Wnioski:
Jogurcie pitny z miodem- nadchodzę!

Kampania Somersby Apple Secco Taste

poniedziałek, 28 sierpnia 2017




W moim ostatnim ciągu szczęścia (wliczając w to wygrane 15 zł w zdrapce, brak rozmazanej dziecięcej kupy po podłodze i przez godzinę posprzątane mieszkaniu) udało mi się dostać do testowania Somersby Apple Secco Taste.
Testowanie dzięki portalowi #Streetcom 😍 No to do dzieła :)
Na zdjęciu testery dla znajomych, a w oryginale jest pól litra lekkiego napoju piwnego, z fajnym posmakiem. Mocno gazowane, rześkie i co fajne mało słodkie. Przyjemnie pachnie. Pije się jak oranżadę a nie piwo :) Jednak musi być schłodzone, bo ciepłe już takiego szału nie robi ale nawet producent informuje o konieczności użycia lodówki. Coś fajnego dla ludzi którzy nie przepadają za klasycznym piwem.
Cena: ok. 4,50 zł


Fot. Joan_neo






                                               

Kampania Zott Primo :)

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Testowanie z #trnd #ZottPrimo #jestemPrimo

Udało mi się zakwalifikować do testowania nowych jogurtów Zott Primo. Jest to nowa linia jogurtów naturalnych, naturalnych do picia i takich bez laktozy dla tych którzy się z nią nie lubią. Póki co przyszedł przewodnik ambasadora, a ja lecę do sklepu po jogurty :)



Jak tylko posmakuję to na pewno opiszę.

Ecospa, czyli jesienny kwas

 
FREE BLOGGER TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS